W czasie mojej czterodniowej laby nastąpiła odwilż, część śniegu zdążyła stopnieć i światło dzienne ujrzało wszystko, co od grudnia wpadło lub (co chyba częstsze) zostało wrzucone w śnieg. Najbardziej rozbawiły, rozweseliły, a nawet rozczuliły mnie korki od szampanów wystrzelane dziesięć dni temu na placu przed Ratuszem…! Widoczny dowód, że przynajmniej w pierwszych sekundach Nowego Roku ludzie cieszyli się i byli dla siebie uprzejmi. Także dowód nadziei, że przynajmniej niektóre złożone wtedy życzenia były szczere i że niektóre z tych szczerych życzeń się prędko ziszczą…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz