wtorek, 18 stycznia 2011

1 STYCZNIA


Będziemy upiększać ten kraj dom po domu!
/Colin & Justin: Skok na dom/

Postanowiłam pisać Dziennik. Znaczy Diariusz.
Jest to raczej powrót do korzeni – spisywałam przecież wszystkie swoje czynności oraz pogmatwane zawiłości emocjonalne już w liceum. A było tego trochę…! Następnie zyskałam cenne doświadczenia z blogiem na Onecie, gdzie, ku uciesze moich studentów, chętnie uwieczniałam emocje szarpiące naówczas moje wątpia i duszę – a oni chętnie czytali. No, ale zaczęłam ten słynny kurs na prawo jazdy, towarzyszyły jemu przyległości liczne i pisanie się wściekło do tego stopnia, że Onet mojego bloga brutalnie skasował. I dobrze! Szczęśliwie teksty dla potomności zachowałam, więc może jeszcze nic straconego…
Potem, z braku czasu, zapisywałam w kalendarzu przypadki własne chociaż hasłami. Był rok 2008, dość burzliwy i pełen nieprawdopodobnych zwrotów akcji, raczej brzemiennych w skutkach, moje udręki stanowczo młodego Wertera były godne, zatem hasła – to było stanowczo za mało… Summa summarum pisanie znów się wściekło!
Ostatecznie zmobilizował mnie w ostatnim czasie nie byle kto – bo sam Jerzy Pilch. Dokładnie rok temu Mistrz zaczął swoją przygodę w „Przekroju” – a ja swoją zaczynam dziś, w dniu, w którym z rana moja Choinka odeszła do Krainy Wielkich Łowów. Następna za około 50 tygodni.
Swoim P.T. Czytelnikom życzę wielu miłych chwil spędzonych na czytaniu mojego bloga, także wielu przemyśleń i refleksji, a sobie – wytrwałości w pisaniu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz